Bieganie w ciąży

Opinie o bieganiu w ciąży są bardzo różne. Jedni uważają je za całkowicie zakazane, inni za dozwolone, są także głosy, że kobiety regularnie trenujące nie powinny przestawać biegać. Badań naukowych na ten temat nie ma, bo temat jest bardzo delikatny i żadna kobieta nie odważy się na swoim dziecku testować gdzie jest granica, tego jak dużo i szybko można biegać. Jednocześnie dość ciężko jest znaleźć informacje czy i ile rzeczywiście biegają kobiety w ciąży. Może poza opisem treningów Pauli Radcliffe, która jeszcze w piątym miesiącu biegała dwa razy dziennie, ale z nią to raczej nikt nie może się porównywać.

Ja po przeczytaniu i wysłuchaniu wszystkich "dobrych" rad (a było ich sporo, bo wierzcie mi nawet osoby, które same nigdy nie biegały i o bieganiu nie mają pojęcia, nagle mają coś do powiedzenia) postanowiłam trzymać się zasady, że bieganie w ciąży ma sprawiać przyjemność a nie męczyć i lepiej za mało, niż na dużo. W rezultacie wszystkie treningi biegałam w pierwszym zakresie, a zawody trochę szybciej. Jak to wyglądało i jak się czułam, możecie przeczytać poniżej.

I trymestr - czerwiec, lipiec, sierpień

Czerwiec


Tatry - 1 miesiąc
Pierwszy miesiąc się w sumie nie liczy, bo jak się dowiadujesz, że jesteś w ciąży to to już jest 2 miesiąc. Także w czerwcu biegałam zupełnie normalnie. Żeby był punkt odniesienia o ile zmniejszyłam później ilość przebieganych kilometrów, napiszę jeszcze, że w okresie listopad 2009-czerwiec2010 biegałam średnio koło 250km miesięcznie.

Lipiec
Test zrobiłam zaraz po powrocie z Wawel CUP i Limanowej, gdzie w sumie było 8 startów w 7 dni, także początek ciąży był dość intensywny. Już wtedy miałam zwiększony apetyt, i wszyscy się dziwili, jak na jedną kolację zjadłam zupkę chińską, pół chleba i popiłam dwoma piwami. Po powrocie do Pabianic zmniejszyłam liczbę treningów, głównie z powodu ogromnych upałów jakie wtedy panowały. Kiepsko mi się biegało w te upały i postanowiłam się nie zmuszać, więcej jeździłam na rowerze i chodziłam na basen. Z innych aktywności można dodać wesele Pawła.
Podsumowując lipiec wyglądał tak:
Bieganie - 108km (14 treningów)
Rower - 96km (3 razy)
Basen - 3 razy
Aerobik - 4 razy

Sierpień

Obóz klubowy - 3 miesiąc
W sierpniu założenia treningowe się nie zmieniły, czyli nadal tylko rozbieganie około 60 min (w tym czasie w zależności od samopoczucia i temperatury na dworze biegałam koło 10km). Wystartowałam też w GPPolonia i chociaż nie dawałam z siebie wszystkiego to znalazłam się na podium :) Potem był obóz klubowy, sumienie podpowiadało mi, że bieganie 2-3 razy dziennie to może być za dużo, także od razu odpuściłam wszystkie nocne i popołudniowe treningi. Poza mikrosprintem, gdzie chodząc zajęłam 3 miejsce!! Po obozie wzięliśmy udział w GPPomorza, tu boleśnie się przekonałam, że moja kondycja mimo wszystko spada, i trzeci etap kończyłam już marszem. W sumie wyszło tak:
Bieganie - 157km (20 treningów)
Aerobik - 1 raz
Inne - wesele Gemy + poprawiny

W sumie ten trymestr minął szybko i przyjemnie, dolegliwości ciążowych prawie nie miałam, jedynie jak byłam głodna to dopadały mnie mdłości. Także starałam się głodna nie być i ciągle jadłam, w rezultacie przytyłam 2,5 kg.


II trymestr - wrzesień, październik, listopad

Wrzesień

KMP - 4 miesiąc
Wreszcie skończyły się upały i bieganie stało się przyjemniejsze. Dodatkowo druga część sezonu motywowała do podjęcia wysiłku. Na początku września wystartowałam w Międzywojewódzkich Mistrzostwach Młodzików (3 biegi), a potem w drugiej rundzie KMP (też 3 biegi). Ponieważ czwarty miesiąc jest już uważany za bezpieczniejszy odważyłam się w czasie dwóch startów pobiec prawie na maxa i były to oczywiście sztafety na MMM i KMP. Po KMP dopadło mnie niestety przeziębienie i musiałam zrezygnować za startu w Mistrzostwach Polski w Klasyku (w nocnym nie planowałam biegać). We wrześniu zapisałam się na dodatkowy aerobik - ćwiczenia dla kręgosłupa aby przygotować tę część ciała na późniejsze obciążenia. Moja aktywność w tym miesiącu wyglądała tak:
Bieganie - 113km (15 treningów)
Rower - 32km (1 raz)
Aerobik - 6 razy
Inne - wesele Alicji

Październik

Wisła - 5 miesiąc
Miesiąc zaczęliśmy od 3 dni w Wiśle i wędrówkek po górach. Dużych zawodów już nie było także motywacja do treningów też była mniejsza, ale postanowiłam sobie cel aby w każdym tygodniu maksymalnie jeden dzień był wolny od aktywności fizycznej i to udało się zrealizować. Biegałam dwa razy w tygodniu plus w sobotę na zawodach lub treningu z mapą (wystartowałam w zawodach towarzyszących do MP w biegu długodystansowym, Popularnych, Złotej Igle i Sztafetach Sprinterskich). Najgorsze były te sztafety sprinterskie, po trzech miesiącach truchtania, ciężko było się rozpędzić. W październiku udało nam się też zrobić remont kuchni, z czego się bardzo cieszę :)
Cały miesiąc:
Bieganie - 88km (12 razy)
Wędrówki po górach - 55km (3 dni)
Aerobik - 11 razy
Basen - 3 razy

Listopad

Szybki Mózg - 6 miesiąc
Niestety ten miesiąc nie był dla mnie do końca szczęśliwy. Zaczął się fajnymi zawodami Szybki Mózg w Warszawie. Same sprinty, czyli krótkie trasy - coś w sam raz dla mnie. Pechowo biegnąc na ostatnim etapie nadepnęłam na deskę z gwoździem i przebiłam sobie stopę. Tym sposobem kolejne trzy dni nie mogłam chodzić, a potem... pojechaliśmy na GEZNO. Noga jeszcze bolała ale po górach pochodziliśmy :) Wystartowałam jeszcze w Popularnych a potem znowu się przeziębiłam i ostatni tydzień listopada postanowiłam odpuścić sobie wszystkie aktywności sportowe. Ale za to byłam na koncercie Myslovitz, jeździłam na gokartach, grałam w kręgle i tańczyłam na 10 urodzinach mBanku. Także w sumie ten listopad nie był taki zły :)
Bieganie - 60km (9 razy)
Wędrówki po górach - 53km (3dni)
Aerobik - 6 razy
Basen - 1 raz

W drugim trymestrze bardzo bolały nogi w nocy (jak to bardzo ciężkim starcie), ale zaczęłam brać magnez i wszystko minęło po około 2 tygodniach. Wydaje mi się, że jadłam już mniej a przytyłam 4kg (czyli od początku już 6,5kg). Poza tym czułam się bardzo dobrze, myślę, że częściowo dzięki temu, że od początku października pracowałam już tylko po 4-5 godzin dziennie i mogłam sobie pozwolić na popołudniową drzemkę. A od 15 listopada już wcale nie pracuję.

Dalsze miesiące tutaj:
http://tomimary.blogspot.com/2011/06/jak-wrocic-do-formy-po-ciazy.html

Comments

7 Responses to “Bieganie w ciąży”

Marian pisze...
6 gru 2010, 20:46:00

Go go go, move it! Już 2/3 trasy za Tobą!

Gohan pisze...
7 gru 2010, 11:23:00

Szkoda, że jestem chora i nie mogę Cię odwiedzić :( No ale twoje zdrówko najważniejsze, więc trzymaj się cieplutko w tą pogodę :)

Mary pisze...
7 gru 2010, 16:08:00

To kiepsko Gohan, bo myślałam, że pierniczki na święta mi pomożesz zrobić w tym tygodniu ;) Zdrowiej szybko!

Lilka pisze...
10 gru 2010, 14:00:00

Pokazujesz Marysiu, że ciąża to ie musi być rewolucja dla kobiety, a zwłaszcza kobiety sportowca :). Jak jeszcze zdecyduję się na bobasa - to zgłoszę się na konsultacje do Ciebie :).
Pozdrawiam,
Lilka

Sylwia pisze...
11 gru 2010, 10:17:00

Pamiętaj Maryniu o skutkach jakie niesie dla dziecka bieganie w ciąży...
Moja mama brała udział w zawodach jeszcze w 8 miesiącu i zobacz jak sie to skończyło :) - nie mogę usiedzieć teraz w miejscu!
P.S. Nie wiem jak to zrobiła ale biegnąc z balastem wygrała... :)

Anonimowy pisze...
23 maj 2011, 19:12:00

A teraz co u Ciebie?
Wróciłas już do formy?
Jestem w drugim miesiącu ciąży i mam wiele obaw.

Tomek Pabich pisze...
23 maj 2011, 20:30:00

Odpiszę za Mary, bo nie wiem kiedy to przeczyta. Trzy dni temu zdobyła złoty medal w sztafecie na Klubowych Mistrzostwach Polski. Nie minęły jeszcze 3 miesiące od porodu :) Tak więc odpowiadając na pytanie: tak biega. Zaczęła od marszu zdaje się w 3 tygodniu po porodzie. Później trucht, spokojne zwiększanie kilometrażu. Obecnie trenuje normalnie. Formy sprzed ciąży jeszcze nie ma, ale wszystko jest na dobrej drodze.
Najważniejsze to słuchać swojego organizmu :)
Mary może napisze później coś od siebie. Może drugą część artykułu ;)

Prześlij komentarz