Popularne, meczyk i kontuzja

Po Mistrzostwach Polski wrzuciłem na luz (jakbym się wcześniej przemęczał ;)) i od poniedziałku do piątku zrobiłem właściwie tylko 2 półgodzinne rozbiegania. W sobotę odbyły się w Łodzi zawody popularne. Miał być hit i mieliśmy biegać na czipach, ale coś nie wypaliło i znów były karty i perforatory. Nic to. Aby się tym niepotrzebnie nie denerwować...
...pobiegłem sobie jeszcze przed zerową minutą na dotyk. Na rozgrzewce znów odezwało się ścięgno, więc trasę pokonałem w pierwszym i drugim zakresie. Popełniłem też dużo błędów, ponieważ koncentracja nie była na najwyższym poziomie. Udało mi się również nie znaleźć dwóch punktów. Generalnie słabo.

Po biegu byłem już zdecydowany zrobić w końcu tą planowaną, dwutygodniową przerwę, ale w ostatniej chwili postanowiłem zagrać jeszcze najpierw meczyk w niedzielę, tak na podsumowanie. Udało mi się być w drużynie z Marianem i Jarem, więc nawet trochę pograliśmy i było kilka naprawdę ładnych i składnych akcji. Od jakiegoś czasu marzył mi się taki przyjemny mecz.

A teraz – obijam się. Nie trenuję i odpoczywam, czekam na lepsze czasy ;)
Marian się odgraża, że mnie rozjedzie na najbliższych zawodach, ale co tam… liczą się KMP i MP :)

Comments

2 Responses to “Popularne, meczyk i kontuzja”

Anonimowy pisze...
7 paź 2011, 22:59:00

A co z longiem, Tomaszu?
charubcia

Tomek Pabich pisze...
8 paź 2011, 10:29:00

Longi nie dla mnie Łukasz :)
Podchodziłem do longa kilka razy. Może niektóre pamiętasz. Ukończyłem raz i uznałem, że to wystarczy. Za dużo zdrowia mnie one kosztują ;)

Prześlij komentarz