Tatry Słowackie - Dumbier, Chopok i Polana


Mary na Dumbierze
Wyjazd był już zaplanowany od dobrego miesiąca. Skład się krystalizował trochę wolniej, ale ostatecznie pojechaliśmy w 7 osób: ja i Mary, jej rodzice z bratem oraz Ewa z Maćkiem (znajomi). Wszyscy wyjechaliśmy w środę. My po pracy, a rodzice i Piotrek wcześniej. Mieliśmy zarezerwowane noclegi w sprawdzonym wcześniej miejscu, a plan akcji mieliśmy ustalić na miejscu po zapoznaniu się z warunkami pogodowymi... i mapą :)

Droga zajęła nam ładnych kilka godzin (ponad 7) i na koniec już usypiałem za kierownicą, ale jakoś daliśmy radę. Oczywiście nie obyło się bez kontroli straży granicznej, na szczęście bez sensacji.
Następnego dnia wstałem mocno niewyspany. Mary miała już plan i oczywiście od początku chciała mnie zniszczyć.
Podczas podejścia na Dumbier, widok na Chopok
Zaraz po śniadaniu wsiedliśmy w auta i pojechaliśmy do Demianovskiej Doliny, naszej bazy wypadowej. Podzieliliśmy się na dwie grupy: ja i Mary, reszta. My planowaliśmy wejść na Dumbier (2043 m n.p.m. - najwyższy szczyt Tatr Niskich na Słowacji), Chopok (2024 m n.p.m.) i może Polanę (1890 m n.p.m), a reszta tylko na Chopok. Nie tracąc czasu ruszyliśmy na szlak.
Szybko okazało się, że szlaki i ich oznaczenia na Słowacji odbiegają nieco jakością od tych w Polsce. Zgubiliśmy się już po godzinie i po pokonaniu części drogi "na przełaj" wylądowaliśmy na czerwonym szlaku, zamiast na zielonym, którym chcieliśmy iść na szczyt. Musieliśmy przez to nadłożyć trochę drogi, ale plusem był to, że po stromym podejściu na początku dalej szliśmy grzbietem a nie doliną i dłużej mogliśmy podziwiać fantastyczne widoki na Dumbier, Chopok i dalsze pasma górskie po obu stronach. Na północy pod chmurami majaczyły Tatry Wysokie, od czasu do czasu oświetlane przedzierającym się przez chmury słońcem.
W drodze na Chopok od strony Dumbiera
Było ciepło i szło się dobrze, ale od południa zaczynały gromadzić się nieprzyjemnie wyglądające chmury i jeszcze przed zdobyciem pierwszego szczytu zaczęło kropić. Lekki deszczyk lub mżawka towarzyszyły nam już do końca dnia, ale nie zraziły nas przed dalszą wędrówką. Droga na Chopok nie była już tak trudna jak na Dumbier, ponieważ idąc grzbietem robiliśmy dużo mniej przewyższeń (najniżej zeszliśmy na 1700). Kiedy doszliśmy było już dość chłodno, a chmury przesłaniały nam widoki. Dowiedzieliśmy się, że reszta już schodzi w dół. My jednak postanowiliśmy iść dalej, jako że tempo było dobre. Marsz zaczęliśmy przeplatać z biegiem (z lekkiej górki i po płaskim), dzięki czemu poruszaliśmy się naprawdę szybko. Przez moment nawet się przejaśniło i mogliśmy podziwiać cudownie wyglądające strumienie na sąsiednim paśmie górskim oraz wypatrzeć skubiące trawę kozice.
Niestety tuż przed Polaną znów nadeszły chmury i po wejściu na szczyt nic nie zobaczyliśmy. Warto w tym miejscu dodać, że już schodziliśmy, kiedy jednak postanowiliśmy zawrócić i pomimo kiepskiej aury wejść na górę. Spodziewaliśmy się, że nic nie zobaczymy, ale jakoś głupio mi było przejść tuż obok szczytu :)
Podczas drogi na Polanę spotkaliśmy kozice
Okupiliśmy to mało przyjemnym przepakiem i przebieraniem przy silnym, zimnym wietrze (było już na tyle zimno, że nie dalibyśmy rady iść kolejne 30 min w tej pogodzie bez dodatkowej warstwy ubrań), ale Polana została odhaczona :)
Jak zwykle średnio przyjemne zejście odbywało się w polepszającej się pogodzie (im niżej tym lepiej). Zaczynały za to dokuczać umęczone już nogi. W sumie wyszło nam 7,5h wędrówki i 26 km.
Po obiado-kolacji i obejrzeniu zdjęć praktycznie "padliśmy" i o 20:30 było już pozamiatane. Regenerowaliśmy siły na następny dzień. CDN :)

Comments

One response to “Tatry Słowackie - Dumbier, Chopok i Polana”

Marian pisze...
9 cze 2010, 15:05:00

Jak to jest 1 dzień to ten wpis będzie jak książka ;)

Prześlij komentarz