JWOC 2011 - Polska sztafeta w M20 Mistrzami Świata!

Ale się porobiło :) Najpierw mocno, potem słabiej, ale na koniec na pełnej ..... i z przytupem! Mistrzostwa Świata Juniorów w biegu na orientację zakończyły się złotym medalem dla sztafety męskiej w Składzie Piotr Parfianowicz, Rafał Podziński, Michał Olejnik! Czad! Brawo chłopaki! Dziękujemy Wam za te emocje!!!

Na JWOC pojechaliśmy w sobotę. Cały dzień mieliśmy na spokojną podróż. Pierwszy start w niedzielę w zawodach towarzyszących. Bieganie mistrzów zaczynało się dopiero w poniedziałek (sprintem).
Na JWOCu razem z Gośką Biniecką i moim bratem robiliśmy relację na LiveChat, tak więc nasz czas dzielił się na dwie części: JWOC i Kaszebe O-Cup. Pierwsze to dość ciężka praca, drugie to ciężkie bieganie.
Zacznę od Kaszebe. Zapisałem się do M21A. Okazało się, że Marian także, więc zapowiadało się niezłe ściganie.
Pierwszego dnia trasy były słabe, mapa nudna, ale bieganie szybkie. Pobiegłem bardzo dobrze, bardzo mocno i udało mi się wygrać! :) Ucieszyłem się. To już kolejne zwycięstwo z Marianem w tym sezonie, pierwsze nie na sprincie (choć czas biegu był niewiele dłuższy). Fajnie. Czułem się bardzo dobrze, miałem moc. Lubię tak biegać :)
Drugiego dnia mieliśmy long. Moje szanse malały wraz z wydłużającym się dystansem, ale powalczyć zawsze można, więc leciałem solidnie. Po biegu byłem zadowolony, ale niestety błędy sprawiły, że Marian włożył mi 3 minuty (biegowo nie było źle i dostałbym z 60 sekund). Mimo wszystko fizycznie czułem się wyśmienicie i z niecierpliwością czekałem na dwa middle (moje ulubione) :)
Trzeciego dnia niestety o porażce zadecydowały błędy. Szybkościowo byłem na równi z Marianem, wygrał ten kto się mniej mylił. Szkoda, to był dobry, szybki bieg.
Ostatniego dnia walczyłem o drugie miejsce w generalce i toczyłem kolejny pojedynek z Marianem. Pierwsze przegrałem a drugie wygrałem (Marian ominął punkt i musiał się wracać). Szkoda że zaprzepaściłem drugie miejsce w klasyfikacji zawodów. Pół dnia byłem zły jak osa... takie błędy :(

W międzyczasie toczyła się rywalizacja na JWOCu. Ponieważ mieliśmy tam reprezentanta naszego klubu, to głównie skupiałem się na facetach. Niestety z prawdziwego kibicowania nic nie wyszło, bo jak się okazało relacja na LiveChat to ciężki kawałek chleba. Szczególnie wtedy, gdy organizatorzy nie zapewniają innych atrakcji on-line, z wynikami na stronie www włącznie. Wtedy wszyscy walą na LiveChat :)
Roboty było dużo, ale jak już się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B.
Już na sprincie było się z czego cieszyć. Olej był piąty, a Podzio w pierwszej dziesiątce. Wyśmienity początek.
Kolejnego dnia był long, Oleja koronny dystans. Z niecierpliwością czekaliśmy na jakieś wieści z lasu. Najpierw jednak leciał Rafał i to o nim było głośno. Pobiegł bardzo dobrze i znów miał duże szanse na pierwszą dziesiątkę. Niestety ostatecznie skończył jedenasty, co też jest bardzo dobrym wynikiem. Olej natomiast nie miał tego dnia dostatecznej pary w nogach by przyłożyć i właściwie bez większych emocji dobiegł do mety, systematycznie tracąc cenne sekundy przez cały bieg. Był bardzo niepocieszony, więc staraliśmy się dodawać mu otuchy :)
Morale na pewno podniosły się po kwalifikacjach do middle'a. Obaj najlepsi Polacy byli wysoko. Nasze nadzieje medalowe znów się obudziły. Odważniejsi stawiali na medal, a Ci bardziej konserwatywni na pierwszą ósemkę. Nie było jednak ani jednego ani drugiego. Teren bardzo wymagający fizycznie okazał się za ciężki i nie dali chłopcy rady. Tego dnia po finale middle'a widać było, że są już podłamani. Olej sam nam mówił, że na sztafety się już luzują i co będzie to będzie.

Ja wciąż wierzyłem. Całą trójka była mocna i przy dobrych biegach pierwsza szóstka była spokojnie w zasięgu, a może nawet medal. Następnego dnia mieliśmy dużo problemów z relacją, bo był bardzo słaby internet, ale staraliśmy się jak tylko się dało by przekazać tysiącom ludzi na LiveChat to, co działo się na arenie zawodów, a działo się sporo. Najpierw emocji dostarczyły nam Dunki, które stoczyły piękną walkę o medal i po niesamowitym biegu Idy Bobach wskoczyły z 11 na 3 miejsce (a do srebra już niewiele zabrakło!), no a potem działo się u panów.
Na pierwszej zmianie biegł Papuś. Na widokowym pojawił się w prowadzącej grupie (sporej grupie), a na mecie był 17-ty, ale kontakt z czołówką był zachowany, albowiem strata do pierwszego wynosiła około 1,5 minuty. Podzio mógł to spokojnie nadrobić i tak też się stało. Już na widokowym był dużo wyżej i trzymał się blisko prowadzącego, a na metę wbiegał drugi! Zmordowany, po piorunującym finiszu padł na ziemię (jak zwykle ;P). Strata 9s dawała Olejowi pole do popisu. Doping Polskich kibiców z pewnością dodawał mu skrzydeł. Pytanie było tylko jedno. Czy to jest ten dzień?
Okazało się, że nogi niosły, a głowa była spokojna. Olej biegł swoje. Walczył z całych sił a na punkcie widokowym był już pierwszy. Wprawdzie rywal siedział mu na plecach, ale to Olej biegł jak natchniony. Pomimo najdłuższych rozbić nie stracił prowadzenia. Co więcej na jednym z ostatnich dłuższych przebiegów wybrał inny warian niż goniący go zawzięcie Szwed. Co za spokój i pewność siebie! My siedzieliśmy jak na szpilkach. Wiedzieliśmy już że będzie medal, ale jaki? Pierwsza trójka była dość blisko siebie, wszystko mogło się zdarzyć. Baliśmy się o finisz. Olej jest mocny, ale nigdy nie był sprinterem. Czy da radę jeśli będą tuż obok siebie? Na szczęście nie musieliśmy tego sprawdzać. Dzięki temu że wybrał własny wariant wyrobił sobie przewagę kilkunastu sekund nad rywalem, co pozwoliło mu na spokojną (choć nadal mocną) końcówkę i przekroczenie linii mety wraz z resztą sztafety. Złoto dla Polski. Szał, dzika radość, niesamowite emocje, łzy. To były cudowne, niezapomniane chwile.
Czesi cieszyli się z brązowego medalu, Szwedzi byli załamani srebrem.
Polacy oszaleli :)

Niech ten sukces niesie Was panowie do kolejnych wspaniałych osiągnięć, niech snuje Wam następne ambitne cele, niech motywuje podczas ciężkich treningów, pomaga znosić niewygody i wyrzeczenia.
Niech będzie zarodkiem kolejnych pięknych chwil polskiej orientacji! Tego Wam życzę!

Comments

2 Responses to “JWOC 2011 - Polska sztafeta w M20 Mistrzami Świata!”

Anonimowy pisze...
11 lip 2011, 23:16:00

czesi mieli brąz

Tomek Pabich pisze...
12 lip 2011, 07:22:00

No pewnie... ale ze mnie sklerotyk ;)

Prześlij komentarz