ZIO - złoto Justyny Kowalczyk, nareszcie!


Justyna Kowalczyk i radość na mecie
W końcu się doczekałem. Od początku igrzysk liczyłem, że Justyna w końcu po prawie czterdziestu latach zdobędzie złoty medal, ale szczerze mówiąc spodziewałem się, że nastąpi to dużo wcześniej, a złotych krążków będzie więcej niż jeden. Piąte miejsce, srebro i brąz sprawiały zawód. Wiem, że to ogromne osiągnięcie. Medal na igrzyskach olimpijskich to wielka sprawa. Prawie wszyscy zawodnicy w tym magicznym roku ustawiają swoje przygotowania pod te najważniejsze dla nich zawody. A jednak mimo wszystko brak złota był pewnym zawodem. Także Kowalczyk była zła, co wyraźnie pokazała...

... po biegu sprinterskim. Potem ktoś ją skołczował i już nie strzelała fochów i cieszyła się z medali, jednak widać było, że mocną gryzą ja te "porażki", co moim zdaniem było przyczyną kontrowersyjnej wypowiedzi o astmatykach. Justyna jest spontaniczną dziewczyną. Nie trzyma języka za zębami i czasem plecie co jej ślina na język przyniesie. Daje upust emocjom. Wczoraj, po wygranym wyścigu także nie wahała się powiedzieć, że pierwsza myśl na mecie to "Pokonałam Bjoergen!", co dowodzi faktu, że Marit solidnie zalazła jej za skórę i wcale się temu nie dziwię. Od początku to Kowalczyk była kreowana na faworytkę Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver.

Kowalczyk podczas biegu

Na szczęście, ku uciesze trenera, całej ekipy i ogromnej rzeszy oddanych fanów, w tym mnie, Justyna w biegu na 30 km techniką klasyczną pobiegła rewelacyjnie i po zapierającym dech w piersiach finiszu zdobyła złoty medal. Przyznam, że po ataku Marit na około 5 km przed końcem dawałem Kowalczyk coraz mniejsze szanse na zwycięstwo, przez co moja radość z wygranej była jeszcze większa. Nasza najlepsza narciarka pokazała klasę. Myślę, że po wczorajszym dniu Justyna jednak wróci do Polski szczerze uśmiechnięta. Szkoda tych poprzednich wyścigów, ale Marit Bjoergen była w wyśmienitej formie i nie ma się co dziwić, że o każdy medal trzeba było walczyć jak o wodę na pustyni.
Wielkie dzięki dla Justyny Kowalczyk za wspaniałe emocje i serce jakie włożyła w każdy bieg. Było co oglądać!
Krótki komentarz do zamieszania wokół leków dla astmatyków: jeśli te leki nie pomagają w żaden sposób osobom zdrowym (tak powiedział trener Bjoergen), to dlaczego nie są dopuszczone do użytku dla wszystkich? :) Coś tu śmierdzi...


Panczenistki tuż po zdobyciu brązu
Na koniec warto wspomnieć też o dwóch medalach Adasia. Na prawdę świetna robota. Obstawiałem srebro i brąz, ale dwa srebra - coś niesamowitego. Małysz po raz kolejny pokazał klasę.
No i te brązowe panczenistki. Kto by się spodziewał...? :) Takie medale cieszą podwójnie!

Comments

6 Responses to “ZIO - złoto Justyny Kowalczyk, nareszcie!”

Hewi pisze...
28 lut 2010, 11:08:00

Jakoś nie jestem zwolennikiem podejścia "brązowy/srebrny medal mniej cieszy". Igrzyska Olimpijskie rządzą się swoimi prawami, wiele zawodniczek przygotowuje się wyłącznie pod tą imprezę, nie pokazując na wcześniejszych zawodach na pełni możliwości. Tak jak powiedziałeś o każdy medal trzeba było walczyć jak o wodę na pustyni, dlatego to złoto tak cieszy i dlatego srebro i brąz wcale nie cieszą mniej. Myślę że od każdego z naszych medalistów możemy się czegoś nauczyć. Adam pokazał nam, jak ważna jest siła spokoju i wiara we własne możliwości. Justyna dała lekcję uporu, zaciętości i pokazała jak walczyć do ostatnich metrów. Panczenistki Katarzyna Bachleda - Curuś, Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska, pokazały że nie warto oglądać się na statystyki i szanse, tylko wykonać jak najlepiej swoją robotę. Całe Igrzyska wiele mnie nauczyły i dały sporo radości...sport jest piękny :)

Marta pisze...
28 lut 2010, 15:31:00

Coś pięknego! :D

Banach Robert pisze...
28 lut 2010, 16:35:00

A w moich oczach trochę straciła... Oczywiście nie mówię tu o wynikach, bo za te należny szacunek, ale o sprawach pozasportowych. Najpierw mała sprzeczka o kurtki,potem że bus ma słabe ogrzewanie, kolejna o ilość serwismenów, już na miejscu afera o kilkadziesiąt brakujących centymetrów w baraku no i na koniec afera z astmą. Od lat wiadomo, że tak jest ( także i u nas ) i po co to całe bicie piany. Gdyby ten temat poruszyła po np 3 wygranych przez NIĄ biegach to inna sprawa, a tak mam jakoś odczucie że nie do końca potrafiła się pogodzić z dominacją Bjoergen.
Wynik rewelacja....ale... :)

wajtek pisze...
4 mar 2010, 06:32:00

co ciekawe sama powiedziała, że najlepiej 'sportowo' poszedł jej pierwszy bieg na 10km dowolnym gdzie była piąta. a Bjoergen ? wieki szacunek i chyba wszyscy mieliśmy nadzieję, że to JK będzie mieć takie wyniki... ale to może i lepiej bo będzie chciała jeszcze coś udowodnić w Sochi (za około 1440 dni). Chyba, że trasy... :-))

Anonimowy pisze...
9 kwi 2010, 14:52:00

Osiągneła wszystko co mogła w obecnej dyspozycji osiagnąc. Wiekszosc zawodniczek zrezygnowała z szlenstwa w Pucharze. Napewno przygotowywały się na wysokościach (lodowiec) szykując forme glownie na olmpiade. Justyna poszła na calość. Puchar wygrała, ale na olmpiadzie lepsza byla norwezką. Justyna świetnie rozegrala bieg taktycznie na 30 km pozwaljac jej uciekac, pozniej spokojnie doszła zakwaszona norwezke. jednak należy chylic czola przed Norwezka, ta ucieczka byla szalona, myslę że Justyna w Soczi bedzie pierwsza gwiazda na olmpiadzie.
Jerzy Woźniak

Prześlij komentarz