Co wiecie o wspinaczce na Mount Everest?

Same góry zawsze mi się podobały, ale dziwnym trafem rzadko zdarzało mi się je odwiedzać. Szwendam się po tym padole już ładnych parę lat, a nadal nie byłem nawet na najwyższym szczycie Polski - Rysach. Mimo tego wciąż czuję, że wysokie góry jeszcze mnie przywitają. Na gwiazdkę w tym roku dostałem od teściów stare książki o wyprawach na najwyższą górę świata - Mount Everest. Od razu wiedziałem, że to jest coś, co mnie zainteresuje. Nie myliłem się, książki przeczytałem bardzo szybko, a do tego dołożyłem jeszcze sporo materiałów wynalezionych w internecie. Chcecie wiedzieć co to hardcore? Czytajcie dalej.
Nie mam zamiaru robić wykładu z historii, ale postaram się napisać coś, co zachęci i Was do bliższego zapoznania się z tematem.

Opis drogi na szczyt
Na Czomolungmę, jak zwą Everest Sherpowie (rdzenni mieszkańcy wiosek pod dachem świata), było już wiele wypraw. Zaczęło się na początku dwudziestego wieku, ale szczyt pozostał niezdobyty aż do lat sześćdziesiątych. Zdobywcy borykali się z wieloma trudnościami jakie stawiał przed nimi Everest.
Pierwszą napotykali już na samym początku - choroba wysokościowa. Na dużych wysokościach jest dużo mniej tlenu niż na poziomie morza, a jak wszyscy wiemy jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu. Aby się przystosować do rozrzedzonego powietrza trzeba najpierw przebyć okres aklimatyzacji. W przeciwnym razie zaczynają się dziać niezbyt przyjemne rzeczy, od kaszlu, płynu w płucach i gorączki po... no cóż, śmierć. Jedynym ratunkiem dla chorego jest jak najszybsze zejście w dół. Dlatego właśnie wyprawy na Everest trwają po kilka, kilkanaście tygodni. Trzeba się najpierw zaaklimatyzować.

Icefall
Przeszkoda numer dwa - icefall. Hm? Co? Spadający lód? Ano, prawie. Nazwa jest całkiem poprawna. Icefall to zamarznięta rzeka poruszająca się w tempie ponad jednego metra dziennie. Icefall to pierwsza przeszkoda w drodze na szczyt i wszystkie wyprawy muszą przez niego przejść. Jest to labirynt małych i dużych bloków lodu (niektóre wielkości nawet czterech pięter) oraz kilkudziesięciometrowych rozpadlin często ukrytych pod zdradliwie cienką warstwą lodu i śniegu. Przejście przez icefall odbywa się przy użyciu dziesiątek aluminiowych drabin i oczywiście setek metrów liny, pozwalających pokonać przepaści i najbardziej niebezpieczne wzniesienia. Raz zrobiona droga musi być systematycznie sprawdzana i naprawiana.

Icefall
Przeprawa przez icefall odbywa się w godzinach nocnych i przedpołudniowych, dopóki lodowe seraki są mocno zespolone ze sobą. Kiedy w południe wychodzi słońce robi się zbyt niebezpiecznie. Ryzyko obsunięcia się któregoś z bloków lodu jest bardzo duże.
Pokonawszy icefall wspinacze mają za sobą już pierwszy etap. Są zaaklimatyzowani, umościli sobie wygodne gniazdko w pierwszym obozie i szykują się do dalszej drogi. Z czym przyjdzie im się jeszcze zmierzyć?
Lawiny - schodzą nawet kilka razy dziennie (przy dużych opadach śniegu). Doświadczeni wspinacze potrafią przewidzieć kiedy jest zbyt niebezpiecznie by wychodzić i o dziwo to nie lawiny pochłaniają najwięcej istnień. Najwięcej ludzi ginie od niskiej temperatury i braku tlenu.
W ciągu roku jest tylko jedno okno pogodowe umożliwiające w miarę komfortowe warunki na wspinaczkę. Trwa około tygodni i przeważnie następuje w pierwszej połowie maja. To wtedy na szczyt idzie najwięcej ludzi, bo wtedy istnieje największa szansa na zwycięstwo w starciu z górą. Mało kto jednak wspina się bez dodatkowego tlenu. Wielu próbowało i wielu zginęło. Zdobycie szczytu bez kilku butli z życiodajnym gazem to zadanie dla prawdziwych twardzieli. Normalne osoby mdleją, majaczą, lub zwyczajnie osuwają się na kolana gdy tylko zdejmą maskę na wysokości powyżej 8000 metrów. Tam, w tzw. "strefie śmierci" nie ma zmiłuj. Każdy krok to ogromny wysiłek fizyczny. Niektórzy przestają kontaktować, zawracają, inni prą do przodu siłą woli. Temperatury przekraczające minus trzydzieści stopni w słoneczny dzień wcale nie pomagają.

Widok ze szczytu
A co jeśli pogoda się popsuje? Everest przez niektórych zwany jest najwyżej położonym cmentarzem świata. Nie bez powodu.
W 1996 roku miała miejsce największa tragedia w historii Mount Everestu. Podczas próby zdobycia szczytu przez kilka niezależnych ekspedycji nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. Piętnaście osób zginęło próbując zejść z góry do najbliższego obozu. Kilku cudem przeżyło by opowiedzieć tą historię. Polecam książkę "Into thin air", która jest relacją z tragicznych zdarzeń tej wyprawy. Szokująca, niewiarygodna, a jednak prawdziwa.
Jako przedsmak możecie obejrzeć film na temat moralności w "strefie śmierci" (są w nim relacje ze wspomnianej, tragicznej wyprawy). Co wy byście zrobili widząc na wpół zamarzniętego człowieka. Czy spróbowalibyście go ratować mając świadomość, że z ledwością wygrywacie walkę o własne życie?
http://www.youtube.com/watch?v=HQJQapyHAQg&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=clvehmQz6ro&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=x8sj4zhyhlc&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=ibBi6_2NrEI&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=bivOZDjBobg&feature=related


Icefall
Drugi film ekipy IMAX, która była jedną z ekspedycji zdobywających górę w tym samym czasie co wyprawy Roba Halla i Johna Fishera. IMAXowcy mieli duży udział w wyprawie ratunkowej, która pozwoliła ocalić kilku szczęśliwców. Chociaż film nie traktuje wiele o tragicznych wydarzeniach jakie miały miejsce podczas jego kręcenia (jest o tym jakieś 15 minut), to i tak warto zobaczyć, bo w ładny i prosty sposób pokazuje jak wygląda i z czym się wiąże wejście na szczyt.
http://www.youtube.com/watch?v=-YA6H5T3L4I
http://www.youtube.com/watch?v=paVslJSktyM&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=5I4edYSZd5Q&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=lLZyazG0PD0&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=h02oLyDPknM&feature=related


Obóz 4 z widokiem na szczyt
Książka "Into thin air" jest dużo lepsza od obu filmów, więc jak komuś się spodobają, to musi ją przeczytać.
Oprócz tego jest wiele innych pozycji. Jeśli są zainteresowani, to dajcie znać. Wpiszę te, które posiadam.

Czytając taką książkę zawsze zastanawiam się czy ja bym chciał, czy dałbym radę? Czy bym wytrzymał? Czy zawróciłbym 300m od szczytu?
Nie wiem. Na razie zacznę od czegoś niższego.
Kto chce jechać na rysy? :)

P.S. Jeszcze dwa inne filmy z Youtube:
- Touching the void - bardzo fajny i dobrze nakręcony. Świetny przykład niesamowitej siły przetrwania jaka drzemie w ludzkim ciele. Podaję link do części pierwszej, resztę podpowie Wam Youtube. Film jest po angielsku.
- The Beckoning Silence - dobrze nakręcony reportaż o tragicznej w skutkach próbie zdobycia najtrudniejszej ściany Alp, tzw. "The North Face", czyli północnej ściany szczytu Eiger. O tej samej historii został nakręcony film kinowy. Można go znaleźć w internecie. Szukajcie po nazwie "Nordwand" albo "North Face". Film jest z 2008 roku. Widziałem go z rok temu - bardzo dobry, lepszy od tego reportażu.

Comments

7 Responses to “Co wiecie o wspinaczce na Mount Everest?”

Banach Robert pisze...
27 sty 2010, 09:42:00

Mów co chcesz.... ale ja nigdy nie zrozumiem co ich tam pcha!!
A jeśli chodzi o Rysy, to nie zdziw się jak zastaniesz tam jakąś 75 letnią babcię o laseczce, bo ze Sterbskiego Plesa prowadzi tam spokojniutki szlak - wbiegasz w jakieś 100min :)

Tomek Pabich pisze...
27 sty 2010, 10:04:00

A wiem, wiem, już się nasłuchałem :)
Niemniej jednak jest to najwyższy szczyt w Polsce. Nie chodzi o jego trudność, ale o sam fakt bycia na szczycie. Jak będę chciał mieć większe wyzwanie, to w planach jest Mount Blanc (wycieczka kosztuje około 2-3k PLN), Kilimandżaro (około 10-12k PLN).
Dla ciekawskich - wycieczkę na Everest można kupić. Z tego co widziałem w necie ceny wahają się od 65k PLN do 65k EUR :)

Tomek Pabich pisze...
27 sty 2010, 10:07:00

No i te widoki ze szczytu - muszą być super! :)

Tomek Pabich pisze...
29 sty 2010, 15:12:00

Dodałem na końcu posta linki do dwóch kolejnych filmów wartych uwagi. Polecam!

Banach Robert pisze...
1 lut 2010, 16:44:00

No i jak z tym obozem?? Kiedy i dokąd się wybieracie??

Tomek Pabich pisze...
1 lut 2010, 19:26:00

Jedziemy do Szklarskiej od 13 lutego. Obóz jest podobno do 25, ale nie wiem czy my zostaniemy tak długo - urlop. Zobaczymy. Na pierwszy tydzień na pewno.

Tomek Pabich pisze...
3 lut 2010, 10:11:00

Postanowione, zostajemy do końca obozu :)

Prześlij komentarz