Sprawdzian na Rudzie Pabianickiej


Podzio tuż za metą
Wszyscy, którzy trenują ze mną na co dzień wiedzą jak bardzo nie lubię trenować. Samo bieganie nie sprawia mi przyjemności. Bieganie z mapą na zawodach - to już coś zupełnie innego. Trenuje tylko po to, żeby móc pościgać się na mapie. Niestety przynajmniej tak samo, a może nawet bardziej, nie lubię sprawdzianów biegowych, a mamy ich w sezonie kilka. W marcu stałym punktem programu stał się test biegowy na Rudzie Pabianickiej, a ponieważ mamy marzec, więc przyszedł czas by zmierzyć się z dystansem i samym sobą.

Przed startem byłem wyluzowany. Podobnie jak tradycją jest sam sprawdzian, tak i tradycją jest to, że nigdy nie pamiętam jaki czas miałem poprzednio, co sprawia, że nigdy nie wiem na jakie tempo się nastawiam. Dzięki temu po prostu biegnę swoje. Tak też było w tym roku.
Mary przed kolejnym okrążeniem
Miałem pierwszą minutę startową. Po ostatnim piknięciu zegara puściłem przodem Czikena i jakąś dziewczynkę, po czym ruszyłem za nimi. Zawsze to fajnie, gdy już na początku się kogoś wyprzedza. Jakież było moje zdziwienie gdy spostrzegłem, że biegną moim tempem i wcale się do nich nie zbliżam... Po około 100 metrach Cziken zwolnił i puścił mnie przodem, a dziewczynce sam kazałem zwolnić. Posłuchała dopiero za trzecim razem :) Nie oglądałem się za siebie, ale jak się okazało Cziken trzymał mnie cały czas na widoku i miał tempo biegu tylko kilka sekund na kilometr gorsze od mojego. Dobra robota!
Standardowo pierwszy kilometr starałem się nie rwać i pobiec spokojnie. Oczywiście był najszybszy ze wszystkich, ale w dopuszczalnych granicach. Nie czułem, by wpłynął negatywnie na resztę biegu. Starałem się trzymać równe tempo i nie dałem się porwać ani Charubci ani Chrupkowi. Obaj wyprzedzili mnie na czwartym kilometrze.
Pasza mnie zaraz wyprzedzi :(
Trochę dalej mijali mnie jeszcze Podzio i Pasza. Ich tempo robiło wrażenie, w związku z czym jeszcze bardzie musiałem się przyłożyć do własnego i po raz kolejny udało się nie szarpać. Czułem, że biegnę trzeci zakres. Wiedziałem, że gdzieś jest jeszcze rezerwa, po którą nie miałem ochoty sięgać. Ostatni kilometr nieznacznie przyspieszyłem (właściwie to ostatni podbieg) i na metę dotarłem z czasem 34:07. Nie miałem pojęcia czy to dobry wynik, ale z samego biegu byłem zadowolony. Pozostało mi tylko zaczekać na Mariana i Groszka i z nimi się porównać. Razem trenujemy, więc naturalne jest, że stali się dla mnie jakimś wyznacznikiem mojej własnej formy. Jak się okazało pokonałem obu.
Sam czas w porównaniu ze zwycięzcami nie pozostawia złudzeń. Jestem cieniasem. A jednak osiągnięty wynik daje mi pewne poczucie satysfakcji i jeszcze bardziej podsyca głód pierwszych startów na mapie.

Ewa i Podzio - najlepsze średnie/km w K i M
Czas ogólny i międzyczasy:
Międzyczas - Suma
1km: 3.58/9 - 3.58/9
2km: 4.24/9 - 8.22/9
3km: 4.14/8 - 12.36/9
4km: 4.24/8 - 17.00/9
5km: 4.15/8 - 21.15/8
6km: 4.25/8 - 25.40/8
7km: 4.16/7 - 29.56/8
8km: 4.11/7 - 34.07/8


Pozostałe wyniki i międzyczasy na stronie zawodów

P.S. Widziałem dużo osób z aparatami. Podeślijcie linki do zdjęć jak się pojawią w necie. Dzięki! :)
P.S.2 Wielkie gratulacje dla zwycięzców - Podzia i Gwoździa. Naaaaaaaaaaaaajs :)
P.S.3 Zdjęcia pochodzą ze strony:
http://orientuslodz.pl/galeria.php
oraz od Piotrka i Gosi Chmieleckich :)

Comments

4 Responses to “Sprawdzian na Rudzie Pabianickiej”

Gwoździk pisze...
7 mar 2010, 13:47:00

Są zdjęcia w galerii na naszej stronie orientusiowej:)

Tomek Pabich pisze...
8 mar 2010, 09:38:00

Dzięki Gwoździk :)

Piotr pisze...
8 mar 2010, 12:51:00

i kilka fotek Gosi i moich: http://picasaweb.google.pl/111877540487915388787/CrossRudaPabianicka2010?feat=directlink

Prześlij komentarz